
Stanowisko dr n. pr. Marka Wocha
Lidera Bezpartyjnych Samorządowców,
Kandydata na urząd Prezydenta RP 2025
Jako dr n. pr. Marek Woch, lider Bezpartyjnych Samorządowców i kandydat na urząd Prezydenta RP w 2025 r., uważam, że nowa strategia wojskowa Niemiec, ogłoszona 22 kwietnia 2026 r., jest jednym z najpoważniejszych sygnałów geopolitycznych dla Polski od czasu wejścia do NATO. Berlin wprost zapowiada przekształcenie Bundeswehry w najsilniejszą konwencjonalną armię Europy do 2039 r., z jasno zidentyfikowaną Rosją jako głównym zagrożeniem. To jest fakt, którego nie wolno ani demonizować, ani lekceważyć – trzeba go przełożyć na polską strategię państwową.
Z perspektywy Polski i całej wschodniej flanki NATO ten dokument to zarówno szansa, jak i ostrzeżenie. Z jednej strony, jeśli Niemcy konsekwentnie zmodernizują i rozbudują Bundeswehrę, realnie wzmocnią militarną zdolność odstraszania Rosji i zwiększą możliwości reagowania Sojuszu na potencjalne kryzysy w naszej części Europy. Silna armia niemiecka, ściśle wpięta w strukturę NATO, może być ważnym elementem bezpieczeństwa Polski, pod warunkiem utrzymania mocnej obecności USA w Europie i równorzędnej pozycji Polski w procesie decyzyjnym.
Z drugiej strony – historia uczy, że każdy gwałtowny wzrost potęgi militarnej dużego państwa w Europie Środkowej niesie ryzyko politycznej dominacji. Nowa strategia wojskowa Berlina wyraźnie pozycjonuje Niemcy jako centralnego architekta obrony kontynentu, co w przyszłości może być używane do wywierania presji na mniejsze państwa, w tym na Polskę, również w sprawach gospodarczych, energetycznych czy instytucjonalnych w UE. Jeżeli Warszawa będzie bierna, możemy obudzić się w Europie, w której o naszym bezpieczeństwie w praktyce decyduje oś Berlin–Paryż, a Polska staje się jedynie „korytarzem tranzytowym” i rynkiem zbytu.
Jako przewodniczący Bezpartyjnych Samorządowców, ugrupowania, które będzie uczestniczyć w wyborach do sejmu i senatu w 2027 r., widzę trzy strategiczne zadania dla Polski. Po pierwsze – konsekwentna budowa własnej, silnej armii oraz infrastruktury obronnej na wschodniej flance, tak aby Polska była nie petentem, ale współgospodarzem bezpieczeństwa europejskiego. Po drugie – ścisłe zakotwiczenie w NATO i strategicznym partnerstwie ze Stanami Zjednoczonymi, które równoważą wpływy niemieckie i francuskie w Europie. Po trzecie – głęboka współpraca regionalna: państwa bałtyckie, kraje nordyckie, Rumunia, państwa Trójmorza – tak, aby Polska była liderem koalicji państw frontowych, a nie samotnym graczem między wschodem a zachodem.
Niemcy mają prawo wzmacniać swoje siły zbrojne w obliczu rosyjskiego zagrożenia – to zrozumiałe i w wielu aspektach potrzebne. Polska racja stanu polega jednak na tym, by ten powrót niemieckiej potęgi militarnej zamienić w parasol bezpieczeństwa, a nie nową klatkę polityczną. Do tego potrzebna jest aktywna działalność rządu jeszcze obecnego, ale przede wszystkim sił politycznych, które rozumieją geopolitykę i aspirują do objęcia władzy w 2027 r. w Polsce. Należy stać twardo po stronie polskich interesów i budować sojusze z pozycji podmiotowej, a nie klientelistycznej.
Polska powinna w NATO wobec Niemiec działać na zimno: wzmacniać współpracę wojskową, ale pilnować podmiotowości i obecności USA.

- Jasne ramy współpracy wojskowej
Polska powinna bacznie obserwować modernizację Bundeswehry jako elementu odstraszania Rosji, ale zawsze w ramach wspólnych planów NATO, w tym regionalnych planów obronnych dla flanki wschodniej. Należy dopiąć dwustronną umowę obronną Polska–Niemcy tak, by każdy stały komponent niemiecki w Polsce był ściśle podpięty pod struktury NATO, a nie stanowił wyłącznie „bilateralnej obecności” Berlina. Współpraca wojskowa powinna opierać się na pełnej interoperacyjności – wspólnych ćwiczeniach, logistyce i mobilności wojsk – bez przekazywania krytycznych zdolności pod wyłączną kontrolę Niemiec.
- Wzmocnienie pozycji Polski jako kotwicy flanki wschodniej
Polska musi utrzymać kurs na silną armię narodową, z docelowo znacząco zwiększonym stanem osobowym i przewagą w obronie powietrzno‑rakietowej oraz uderzeniach precyzyjnych dalekiego zasięgu. W ramach NATO Polska powinna konsekwentnie przedstawiać się jako główny filar wschodniej flanki – państwo, które nie tylko „prosi o ochronę”, ale samo wnosi jedne z największych zdolności wojskowych w regionie.
- Niemcy „w NATO, nie ponad NATO”
Polska powinna sprzeciwiać się wszelkim koncepcjom tworzenia równoległych, niemiecko‑francuskich struktur dowodzenia, które dublowałyby lub osłabiały dowodzenie NATO. Wspólnie z USA, krajami bałtyckimi, nordyckimi i Rumunią należy pilnować, by kluczowe decyzje dotyczące planowania obronnego, rozmieszczenia wojsk i infrastruktury przechodziły przez struktury Sojuszu, a nie nieformalne układy polityczne w Unii Europejskiej.
- Regionalna przeciwwaga dla potencjalnej dominacji Niemiec
Polska powinna aktywnie rozwijać formaty współpracy regionalnej – od Bałtyku po Trójmorze – tak, aby Berlin miał do czynienia nie z samotną Warszawą, lecz z szeroką koalicją państw frontowych. W NATO Polska powinna promować projekty, w których państwa regionu wspólnie z Niemcami rozwijają konkretne zdolności (logistyka, mobilność wojsk, obrona powietrzna), ale z równym udziałem decyzyjnym i przemysłowym.
- Utrzymanie silnej kotwicy amerykańskiej
Polska musi jasno sygnalizować w Sojuszu, że obecność wojskowa USA jest dla nas strategicznym bezpiecznikiem wobec ewentualnej nadmiernej dominacji któregokolwiek państwa w Europie, w tym Niemiec. Należy wykorzystać fakt, że Polska jest jednym z głównych partnerów USA na wschodniej flance, aby kształtować wspólną politykę NATO wobec rosnącej potęgi militarnej Niemiec, także poprzez częstsze konsultacje trójstronne Polska–Niemcy–USA.
